Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rękodzieło. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 czerwca 2017

Sukienka na chrzest.

Tydzień temu ochrzciliśmy Matyldę. Za nim się jeszcze przyszła na świat wiedziałam co z robię z reszty koronki, która została po uszyciu moje sukni ślubnej. Pomysłów na różne sukienki do Chrztu Św. miałam mnóstwo.


Za szycie zabrałam się tydzień przed chrztem. Dopiero wtedy sprawdziłam ile rzeczywiście koronki mi zostało. Miałam nadzieję na ładny ozdobny brzeg, ale niestety został cały wykorzystany do sukni ślubnej. Po przeszukaniu szafy i wyszperaniu różnych materiałów i ciuchów zdecydowałam, że przerobię starą sukienkę.

Używaną białą sukienkę dostaliśmy od znajomych po ich dzieciach. Sukienka była już trochę wysłużona. Musiałam uważać, żeby podczas prucia nie uszkodzić materiału. Ładną lejącą tkaninę odcięłam od bluzki, która była już do wyrzucenia, ale było mi jej szkoda. Białe body zakupiłam jakiś czas temu. Śmiało je pocięłam, ponieważ przy dekolcie było już poplamione od marchewki.



To była łatwa przeróbka. Rozprułam sukienkę na pół. Doszyłam materiał, który wcześniej zmarszczyłam. Następnie przyszyłam dół białego body. Postanowiłam je wszyć, żeby Matylda nie pokazywała pieluchy ;) Zszyłam sukienkę z powrotem i pierwszy etap był gotowy. Najwięcej czasu zajęło mi wyciągnięcie kolorowych nitek  z przodu sukienki. Gdy już się z nimi uporałam to zabrałam się za wyczekiwaną koronkę. Musiałam wycinać każdy element koronki, ponieważ wzór na materiale był szeroko rozstawiony. Po kilku próbach zdecydowałam się na delikatne ozdobienie rękawków. Przyszyłam i się zakochałam <3

Sukienka wyszła prześlicznie,a Matylda wyglądała w niej pięknie i delikatnie. Wieczorem przed chrztem zaplotłam jeszcze wianek z gipsówki. Robiłam go na oko, gdy już spała i chyba wyszedł trochę za mały. Na samym chrzcie Matylda ciągle go ściągała, ale później udało się jej zrobić w nim krótką sesję zdjęciową.
 





Cała niedziela była piękna i przyjemna. Pogoda iście letnia. Uroczystość Chrztu Św. cudowna. Reszta dnia spędzona w restauracji, a raczej na jej trawniku na kocach - cudownie relaksująca. Wszystko wyszło piękniej niż sobie wyobrażałam. Na długo zapamiętamy ten dzień.

Pozdrawiam,
Martyna


   PS. A tutaj moja suknia ślubna na jednym z ulubionych zdjęć :D 

Zdjęcie: Kamila Piech

czwartek, 9 marca 2017

Wełna czesankowa - pytania i odpowiedzi.

Nie spodziewałam się, że post Pled z wełny czesankowej wzbudzi takie zainteresowanie! Rozwinęła się pod nim rozmowa na temat tego, gdzie zamówić wełnę czesankową. Wymieniłyśmy się informacjami, a nawet zrealizowałyśmy wspólne zamówienie z hurtowni! Ogromnie się cieszę, że udało mi się Was zainspirować do stworzenia własnych czesankowych pledów <3 A jeszcze bardziej dziękuję za wszystkie wiadomości i miłe słowa, które dodają skrzydeł do dalszego działania.

W wiadomościach do mnie kilka pytań się powtarzało, dlatego spróbuję odpowiedzieć na nie w tym poście. Wiem, że bardzo długo na niego czekaliście. Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;) Jeszcze nie nauczyłam się dobrze zarządzać i planować czasem mając małe dziecko w domu. Matylda ma zaraz 6 miesięcy, a ja w mojej głowie jestem jeszcze w ciąży i mam czas na wszystko ;) Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - przez ten czas wełna została solidnie przetestowana.

 Zdjęcie pledu Izy ze Spiżarni Pomysłów

Ile potrzebuję wełny? 

Dla mnie jest to prosta matematyka, gdyż to mój ulubiony szkolony przedmiot. Ale nie każdy miał same piątki, więc stworzyłam dla was oto ten wzór, który ułatwi sprawę.

(szerokość pledu w metrach x długość pledu w metrach) / 0,5 m2 = ilość potrzebnych kg

Na przykład:
(1mx1,5m)/0,5m2=3kg
(1,5mx2m)/0,5m2=6kg
(2mx2m)/0,5m2=8kg

Skąd wzięło się 0.5m2? Z kilograma wełny wyszedł mi pled o wymiarach 0,6mx0,85m, czyli o powierzchni 0,51 m2. Stąd założenie, że z 1kg wełny wychodzi nam zawsze około 0,5 m2 pledu.

 Pled Pani Agnieszki

Jak użytkuje się pled? Czy warto? Jak prać?

Wraz z dziewczynami, którym pomogłam zorganizować wspólne zamówienie z hurtowni na wełnę czesankową, jesteśmy dość zgodne i mamy takie same zdanie.
Wełna mechaci się i pled z czasem traci swój elegancki i ekskluzywny wygląd. Wszystko zależy od częstotliwości użytkowania. Zdecydowanie lepiej wygląda jako ozdoba przerzucona na fotelu czy kanapie. Do okrywania się w domu jest za ciężki i za ciepły. Choć niektóre zmarzluchy będą zadowolone. Wełna kolorowa (barwiona) jest minimalnie cieńsza od tej w kolorze naturalnym. Wynika to zapewne z procesu barwienia wełny.

Największy stres powoduje możliwość ubrudzenia czy zalania. Do prania ręcznego przy kilku kilogramowym kocu potrzebny był by StrongMan ;) A i wełna po praniu na mokro straci swoją miękkość i się sfilcuje. Najbezpieczniejsze jest pranie chemiczne, ale to znowu może trochę kosztować, w zależności od wielkości naszego koca.

Mój pled przez długi czas leżał na krześle i na nim siadaliśmy. Zmechacił się przez to bardzo szybko. Jeżeli chodzi o grzanie to miał być wypróbowany w górach w gondoli Matyldy na długich górskich spacerach. Niestety na czas naszego pobytu zima zrobiła sobie wolne, więc test przekładam na następną zimę :(  Trochę też już mnie znacie, więc przyznam się, że wrzuciłam koc do pralki... Pled się sfilcował, ścieśnił się splot oraz zmniejszył trochę rozmiar. Prałam go w trybie ręcznym bez wirowania, na szczęście! Po wirowaniu pewnie nadawał by się do kosza. Mimo wszystko nadal jestem z niego zadowolona.

Próbowałam znaleźć informacje na temat sposobów zabezpieczenia koca przed mechaceniem. Dotarła do mnie wieść, że można koc spryskać rozcieńczonym płynem do płukania z wodą. Niestety nie znalazłam dokładnych proporcji. Wyczytałam za to, że do prania wełny zamiast płynu do płukania można używać szamponu do włosów o naturalnym składzie. Ponoć bardzo dobrze nawilża włókna. Jeśli coś wiecie na ten temat dajcie znać :)
 
Nasuwa się pytanie czy warto zainwestować w niego w końcu nie małe pieniądze. Tu nasze zdania są podzielone. Część dziewczyn uważa, że nie warto z powodu zmiany wyglądu pledu. Część jest mimo wszystko zadowolona i planuje robić więcej :) Chyba wszystko zależy tego czy chcemy się faktycznie nim oplatać czy tylko nonszalancko przerzucić koc na kanapie ;)

 Zdjęcie pledu Izy ze Spiżarni Pomysłów
 
Gdzie zamówić wełnę czesankową? 

Allegro:
Ja zamówiłam moją wełnę na tej aukcji na allegro <KLIK> . Za 1kg zapłaciłam z przesyłką 80 zł.

Ekspresja-Art:
Wyszukałam tą stronę w google. Sprzedają w bardzo dobrej cenie (60zł/kg) wałki 4,5kg. Jest też możliwość zamówienia mniejszej ilości, zgodnie z własnymi potrzebami. <KLIK>

Poltops:
Hurtownia, która ma w sprzedaży wełnę czesankową w kłębach 5 kg. Według zdobytych informacji motek w kolorze naturalnym kosztuje 31 zł/netto, a kolorowy 39 zł/netto. Minimalne zamówienie to 30 kg. <KLIK> Właśnie z tej hurtowni pomogłam zorganizować grupowe zamówienie. Realizacja zamówienia trwała miesiąc, ale dziewczyny były zadowolone z przystępniejszych cen.

Czy zorganizuję jeszcze grupowe zamówienie z hurtowni?

Ja po prostu pomogłam spotkać się wirtualnie kilku pasjonatom rękodzieła. Właściwie to nie ja wyszłam z propozycją organizacji wspólnego zamówienia, ani to nie ja zamówienie składam. Ale ponieważ posiadam trochę informacji i dzięki temu blogu mogę pomóc zebrać wszystkich zainteresowanych w jedno miejsce to postanowiłam stworzyć dla Was grupę na Facebooku. Zapraszam was do grupy Scenariusz dla moich sąsiadów. Dlaczego pod taką nazwą dowiecie się wkrótce (wkrótce+6 miesięczne dziecko ;).

Mam nadzieję, że grupa pomoże wam łączyć się w pary czy kilku osobowe zespoły i ułatwi składanie zamówień by zdobyć wełnę w korzystniejszej cenie. Z czasem może rozrośnie się i będzie wirtualnym miejscem naszych spotkań i rozmów. Może już nie tylko o wełnie ;)


Pled Basi

Czy wykonuję koce z wełny czesankowej na zamówienie?

Postanowiłam skupić się na szydełku, a wełnę czesankową odłożyć na półkę. Więc zamówień na pledy nie wykonuję. Ale dzięki wspólnemu zamówieniu na wełnę poznałam bardzo fajną dziewczynę, która się tym zajmuje :) Jeżeli nie macie ochoty robić pledu samemu i wolicie go zamówić u kogoś to zapraszam do Izy ze Spiżarni Pomysłów. Zresztą dużo u niej pięknych rzeczy :)

Wszystkie zdjęcia to wasze dzieła :) Cieszę się, że mogłam wam pomóc w ich realizacji.
Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania koniecznie dajcie znać!

Pozdrawiam,
Martyna

 Zdjęcie pledu Izy ze Spiżarni Pomysłów

czwartek, 16 lutego 2017

Grzechotka dla maluszka.

Pomysł na zrobienie grzechotki wpadł mi do głowy jeszcze na początku lata, na długo przed narodzinami Matyldy. Szykując dla niej wyprawkę trafiłam na markę Sebra i tego pięknego króliczka. Jak to ja - uznałam, że przecież mogę zrobić taką sama.


Największym problemem okazało się znalezienie drewnianego okręgu o odpowiedniej średnicy, za który będzie chwytać dziecko i który będzie mógł posłużyć jako gryzak. Tak jak w przypadku mini łapaczy snów z pomocą przyszły kółka do karnisza ;) Znalazłam naturalne drewniane o średnicy tylko 4 cm, dlatego postanowiłam zrobić coś prostszego niż królik.

Plastikowy element grzechotki wyszukałam w internecie. Na allegro można znaleźć takie o średnicy 2,5 cm za około 1,50-2 zł. Później zakupiłam jeszcze drewniane korale w różnych rozmiarach, żeby stworzyć większą zabawkę.

Grzechotkę wykonywałam z włóczki bambusowo-bawełnianej YarnArt Tahiti. Tej samej, z której wykonałam kocyk dla Matyldy. Pracowałam na szydełku 1,75 mm. 





Taka grzechotka z okrągłymi elementami doskonale uczy dziecko otwierać dłonie, które przecież ma zaciśnięte w piąstki. Maluch łatwo uczy się chwytać, ponieważ taka zabawka nie jest ciężka. Dodatkowo delikatnym grzechotaniem pobudza zmysł słuchu, a także zmysł wzroku dzięki kolorowym szydełkowym kulkom. 

Matylda kilku krotnie już ośliniła grzechotki, nawet na nie ulała. Wystarczy opłukać je dokładnie pod ciepłą wodą i wysuszyć. Drewno zaczęło naturalnie ciemnieć od wody i śliny.

Zamiana plastikowej grzechotki w szydełkową kulkę to bardzo prosta sprawa. Jeżeli mieliście okazję wykonywać maskotki na szydełku to będzie to dla was banalnie proste. Jeżeli dopiero zaczynacie swoją przygodę z szydłem to do dzieła!



R1: 6 ps w magiczne koło (6)
R2: 2 ps w każde o (12)
R3: 2 ps w co 2 o (18)
R4: 1 ps w każde o (18)
R5: 2 ps w co 3 o (24)
R6-7: 1 ps w każde o (24)

Po wykonaniu 7 rzędu wkładam grzechotkę do środka.

R8: (2 ps, 2 ps razem) powtarzamy sekwencje 6 razy (18)
R8: 1 ps w każde o (18)
R10: (1 ps, 2 ps razem) powtarzamy 6 razy (12)
R11: (2 ps razem) powtarzamy 6 razy (6)

LEGENDA:
R - RZĄD
PS - PÓŁSŁUPEK
o- oczko
 
W taki oto sposób macie gotowy element grzechotki. Teraz od was zależy w jaki sposób go przymocujecie i jak będzie wyglądać wasze dzieło. W ten sam sposób można stworzyć również ciekawą zawieszkę/klips do smoczka, albo wiszącą zabawkę do wózka. Jak zawsze ogranicza nas tylko wyobraźnia!

Mi wyszedł pierścionek oraz bransoletka :D Każda dziewczyna lubi biżuterie :D

Pozdrawiam,
Martyna

P.S. Na Facebooku oraz Instagramie znajdziecie krótkie filmiki z grzechotkami i Matyldą.

 

wtorek, 10 stycznia 2017

Jak zużywa się sznurek bawełniany? - dywan.

Przed końcem roku miałam okazję wykonać dywan ze sznurka bawełnianego - dokładnie taki sam jak ten, który leży u nas w sypialni. Dokładnie z tego samego koloru, w ten sam sposób. Wiedziałam, że gdy porównam je ze sobą na pewno zobaczę różnicę. W końcu nasz leży już prawie rok. Mimo wszystko byłam w szoku.

 U góry nowy zamotany dywan w bardziej kremowym odcieniu. Pod nim mój roczny, w odcieniu białoszarym.

Po pierwsze: duża, widoczna zmiana koloru. Dywan wykonany jest ze sznurka w kolorze naturalnym. Został kupiony w tym samym miejscu. Mój po roku i dwóch praniach zrobił się po prostu szary. Był prany w pralce w programie pranie ręczne - opisywałam to w poście o praniu sznurka. Często wchodziliśmy na niego w butach, co przy jasnym kolorze niestety musiało się skoczyć większymi zabrudzeniami i zszarzeniem sznurka. Podejrzewam, że przy ciemnych kolorach nie widać tak bardzo zmiany koloru.

U góry nowy dywan z bardziej wypukłym splotem. Pod nim stary bardziej płaski.

Po drugie: zmiana grubości splotu. Tego akurat się spodziewałam. Dywan się udeptał, więc jego objętość musiała się zmniejszyć. Zdziwiłam się, że zmniejszyła się ona o prawie 50%. Może miało na to wpływ wspomniane pranie. Stary dywan zmiękł, nowy jest sztywniejszy, przez co zagina się większym łukiem.

U góry nowy dywan - splot jest kanciaty. W starym dywanie oczka łańcuszka ułożyły się już bardziej płynnie.
 
I po trzecie: to akurat zmiana pozytywna - poprawił się wygląd splotu. Sznurek się równomierne rozłożył, a łańcuszki sznurka stały się jednakowe. Wraz z czasem użytkowania sznurek pracuje - rozciąga się i zaciska, przez co wielkość oczek w splocie się wyrównuje.

Dywan ze sznurka bawełnianego jest przedmiotem, który najbardziej się niszczy.  Koszyki ze sznurka na szczęście już tak szybko się nie zużywają. Jak tam wasze sploty? Zauważyliście u siebie duże różnice po długim okresie użytkowania?

Pozdrawiam,
Martyna

środa, 26 października 2016

Jak NIE prać sznurka bawełnianego?

Pamiętacie koszyczki w kurze łapki z posta Koszykowelove vol.2 - wzorki? Miały pięknie zdobić kącik Matyldy, ale niestety wyprałam je w szale wicia gniazda w 90 stopniach. Koniecznie chciałam pozbyć się jak największej ilości bakterii wybierając jak najwyższą temperaturę... Takiego dostałam bzika ;) Wrzuciłam je do pralki razem z zabawkami. Skończyło się to tak, że wyciągnęłam z pralki dwa wygniecione, zdeformowane, delikatnie odbarwione i zmechacone koszyczki.

Koszyki po wypraniu w 90 stopniach

 Koszyki przed praniem - widać, że są ładne i równe oraz mają wyrazistszy kolor

Teoretycznie bawełnę jak najbardziej można prać w 90 stopniach. Tylko najlepiej białą i o solidnym splocie. Kolory zawsze mogą minimalnie zblednąć. Rzeczy takie jak ręczniki i pościel wytrzymają tą temperaturę bez problemu. Delikatniejsze rzeczy z bawełny mogą się obkurczyć i to w dużym stopniu. Jeżeli chcemy wyprać daną rzecz po raz pierwszy to zawsze najlepiej ręcznie lub w pralce, ustawiając ją na  delikatny program. Wyprana od razu w 90 stopniach może mocno zmienić swoje wymiary.

W takim razie: jak prać przedmioty ze sznurka bawełnianego?

Najlepiej ręczne w temp. 30 stopni. Nie wyżymać i nie wirować. Suszyć na płasko.
To tak ogólnie.
Poniżej moje przetestowane metody.

  • Podkładki pod talerze:
Brudzą się one najczęściej miejscowo i tak też je czyściłam. Plamy po keczupie lub soku najłatwiej sczyścić od razu pod bieżącą wodą. Można delikatnie zaprać je mydłem. Przy trudniejszych plamach używałam też Vanisha, bez żadnej szkody dla przedmiotu. Wodę można odcisnąć przyciskając podkładkę do ręcznika. Suszymy oczywiście na płasko.
Po dłuższym użytkowaniu wyprałam moje podkładki w pralce tak jak dywan.

  • Dywan:
Dywan trudno wyprać ręcznie, ponieważ po nasiąknięciu wodą robi się bardzo ciężki. Jest to przedmiot o dużej powierzchni płaskiej, więc nie bojąc się deformacji tak jak w przypadku koszyków bez zastanowienia wrzucam mój do pralki.
Piorę go w programie Wełna/Pranie ręcznie, w 30 stopniach i wiruję w 600 obrotach na minutę. Program ten bardzo mało kręci bębnem, więc dywan w większości po prostu leży i się moczy. Po wypraniu suszyłam na płasko - rozłożyłam go na suszarce. Latem w największe upały wysechł dosłownie w kilka sekund.
Mój dywan ma kolor naturalny i nie zauważyłam w nim żadnej zmiany w postaci wyblaknięcia. Niestety ciężko powiedzieć co by się stało z bardzo ciemnymi kolorami, takimi jak czarny czy grant. W żaden sposób dywan też się nie skurczył, ani nie zdeformował. Zmiany kształtu uniknęłam na pewno dzięki suszeniu dywanu poziomo.

  • Koszyki:
Przy praniu koszyków najłatwiej o deformację. Poza nieszczęsnymi koszyczkami w kurze łapki inne wyprane w pralce przeżyły. Mimo to uważam, że lepiej prać je ręczne, ze względu na mniejsze zniekształcenia.
Po wypraniu w pralce w tym samym programie co dywan, musiałam delikatnie naprostować czy ukształtować ścianki koszyka. Po praniu ręcznym nie trzeba tego robić tak mocno.
Duże koszyki najlepiej suszyć do góry nogami, zakładając koszyk na wiaderko lub miskę tak aby ściany wisiały prosto w dół. Mniejsze koszyki można postawić normalnie na suszarce, żeby woda swobodnie ściekała. Jeżeli koszyk ma nie wysokie ściany to nie trzeba się denerwować, że ścianki się załamią.

Nowe koszyczki do kącika Matyldy

Mam nadzieję, że ten post będzie dla was przydatny i z łatwością odświeżycie swoje koszyki i inne przedmioty ze sznurka. Jeżeli macie jakieś spostrzerzenia lub inne przydatne wskazówki czekam na nie w kometarzach - podzielcie się ;)

Pozdrawiam,
Martyna

środa, 7 września 2016

Kocyk w kółka.

Zdążyłam! Udało mi się skończyć kocyk dla mojego dziecka przed porodem. Jestem już w 39 tygodniu ciąży (podręcznikowa trwa 40 tygodni), więc Mała M może przyjść na świat w każdym momencie.

Koc zaczęłam dziergać na koniec czerwca. Robiłam go między łapaczami snów, koszykami ze sznurka i całą resztą pomysłów. Zajęło to, aż 2,5 miesiąca! Zastanawiam się ile trwało to tak na prawdę. Wydaje mi się, że gdybym zrobiła wszystko ciągiem to zajęło by mi to niecałe 2 tygodnie. W porównaniu do poprzedniego kocyka z kwadratów zdecydowałam się na wzór w koła, który okazał się bardziej czasochłonny.


Wzór kwadratów w kółka jest ogólnie dostępny w internecie jeżeli dobrze poszukacie. Ja moje robiłam intuicyjnie ze zdjęcia, kierując się już posiadaną wiedzą i poprzednim wzorem kwadratów. Zdjęć i inspiracji również w sieci pełno. Mnie do wzoru w kółka natchnęła Matuszka i Jaguszka, która jest specjalistką od patchworkowych pledów i to nie tylko z kwadratów.


Porównując z poprzednim kocem z kwadratów różnice są następujące:
  • teraz używałam włóczki YarnArt Tahiti bambusowo-bawełnianej w 50g motkach, poprzednio był to Kotek akrylowy 100g.  Długości włóczek są podobne: 100g Tahiti to 280m, a 100 g Kotka to 300m. Zdecydowałam się na inny skład ze względu na właściwości chłonne i higieniczne materiałów.
  • mimo podobnych parametrów i grubości wielkość kwadratów wyszła zupełnie inna, na co pewnie miał wpływ skład włóczki oraz wielkość szydełek jakich użyłam. Elementy w kółka mają wielkość 8x8cm (6 okrążeń słupkami), robiłam je na szydełku 1,75mm. Poprzednie to wymiary 10x10cm (4 okrążenia słupkami) przy użyciu szydełka 2,5 mm.
  • kocyk w kółka jest mniejszy: ma wymiary 105x70cm (razem z polarem minky), jest zrobiony z 60 kwadratów. Poprzedni ma wymiary 130x90cm i zrobiłam go z 96 elementów. Ten pled zrobiłam specjalnie mniejszy o 2 rzędy na szerokość i długość.
  • koce mają też różny brzeg z polaru minky. W kołka ma brzeg 7 cm, a poprzedni 3 cm. 
  • z 600g włóczki YarnArt wyszedł mi kocyk(105x70cm) i poduszka. Z tej samej ilości Kotka wyszedł mi większy koc (130x90cm) 
  • tym razem ułożyłam kwadraty w nieregularny wzór, poprzednio kolory były ułożone rzędami po skosie  
  • ten koc dodatkowo przeszyłam w 4 miejscach punktowo, żeby się nie ślizgał. W poprzednim tego nie zrobiłam i się trochę przekręcał.
  • do kremowego koca użyłam 7 kolorów włóczki - 6 kolorów na kółka i jeden bazowy. W poprzednim szarym były to 4 kolory. 


Całość wykonywałam oczywiście etapami. Najpierw zrobiłam wszystkie kółka z każdego koloru, następnie zamieniałam je w kwadraty. Z robieniem kółek tak się zapędziłam, że jeszcze 24 zostały. Wynikło to z tego, że na początku chciałam użyć tylko 4 kolorów na środek kwadratów, później dokupiłam jeszcze dwa. Na pewno powstanie z nich jeszcze jakiś jasiek lub duża poducha.

 

Jestem bardzo zadowolona efektu oraz doboru kolorów. A wam jak się podoba? Aż nie mogę się doczekać przyjścia na świat Matyldy.

Pozdrawiam,
Martyna

środa, 31 sierpnia 2016

#uwielbiamMU

Na koniec wakacji ogłaszam KOKURS! I to nie byle jaki, bo cykliczny!

Wielu z was ma już moje łapacze snów, koszyki ze sznurka bawełnianego czy inne rękodzieła u siebie w domu. Z wielką chęcią zobaczę jak im się u was mieszka! A może z wami podróżują? Lub znaleźliście dla nich inne-nowe zastosowanie? Zaskoczcie mnie!

Dodawajcie zdjęcia moich prac na Instagram lub Facebooka oznaczając je #uwielbiamMU
Oznaczcie również moje konto, aby inni mogli do mnie trafić. Instagram: @scenariuszdlamoichsasiadow Facebook: @MU.creating.and.living

Na koniec każdego miesiąca wybiorę jedno według mnie najładniejsze zdjęcie, a autora nagrodzę do wyboru: albo mini łapaczem snów, albo najmniejszym koszyczkiem ze sznurka bawełnianego :)

Pierwsze rozstrzygnięcie 30 września! Macie miesiąc na wymyślenie lub na uchwycenie ciekawego kadru :) Powodzenia!

Podsumowując 3 zasady:
1. Dodaj zdjęcie moich prac zrobione przez siebie na Instagram lub Facebooka oznaczając je #uwielbiamMU (pamiętajcie, że na Facebooku, post musi być dodany jako publiczny, żebym mogła go zobaczyć) Oznaczcie również moje konto, aby inni mogli do mnie trafić. Instagram: @scenariuszdlamoichsasiadow Feacbook: @MU.creating.and.living
2. Dodając zdjęcie wyrażasz zgodę na użycie go przeze mnie na blogu czy portalach społecznościowych.
3. W każdym ostatnim dniu miesiąca, wybiorę najciekawsze zdjęcie, a autora nagrodzę jedną z dwóch nagród do wyboru: Mini Łapacz Snów (średnica 4 cm, w dowolnym kolorze) lub najmniejszy koszyk ze sznurka bawełnianego (okrągły, 12cmx11cm, w dowolnym kolorze sznurka dostępnego u mnie w magazynie).

Pozdrawiam,
Martyna

czwartek, 11 sierpnia 2016

Wonsz.

Jak poradzić sobie bez wykroju z nietypowym kształtem? - poszewka na poduszkę ciążową. 

Oto Wonsz (tzn. wąż), czyli poduszka ciążowa. Nie jest tajemnicą, że jestem przy nadzieji - chyba już to zauważyliście. ;)  Obecnie 35 tydzień <3, czyli zbliżam się do końca.

Poduchę zakupiłam na początku pierwszych miesięcy tego wyjątkowego okresu. Zdecydowałam się na kształt "9" tudzież "6", a nie litery "C" ze względu na większą długość poduszki oraz możliwości jej wykorzystania.

Dla nie wtajemniczonych w tematykę przyjścia dziecka na świat już tłumaczę. Taką poduszkę w okresie ciąży można wykorzystywać do wsparcia pleców lub brzucha podczas spania. Później jest bardzo pomocna podczas karmienia malucha, odciąża ręce i plecy. Można nią również zabezpieczać obszar zabawy czy spania dziecka.


Poduszka miała swoją oryginalną poszewkę wykonaną z cienkiej tkaniny bawełnianej. Niestety taki materiał nie jest elastyczny. Dodatkowo mała gramatura tkaniny (tzn. grubość) wpłynęła na szybsze wycieranie i zużywanie się pokrowca. Podczas różnych kombinacji cyrkowych z Wenszem materiał po prostu pękł.

Zamawiając nowe materiały postawiłam na elastyczną dzianinę, potocznie teraz nazywaną "dresówką". Jest ona wykonana w 92% z bawełny i 8% elastanu, co gwarantuje dobrą rozciągliwość. W sklepach są również dostępne różne gramatury tych samych wzorów. Im większa gramatura tym materiał grubszy, trwalszy, ale też cieplejszy. Warto ją odpowiednio dobrać do zastosowania rzeczy, którą szyjemy.

Poduszka ma być wykorzystywana przy dziecku, więc zdecydowałam się na prosty wzór w butelki z mlekiem oraz polar minky w kolorze kakałka. ;) Myślę, że to para idealna.

 Materiał w butelki mleka pochodzi ze sklepu Metry i centymetry
Nie miałam żadnego szablonu na taką poduszkę, a kształt był dość niecodzienny. Zawsze, jeżeli nie macie wykroju, albo spotykacie się z nieregularną formą trzeba po prostu odrysować wzór samemu. Jest łatwiej, jak w moim przypadku dana rzecz się podrze. Możecie ją całą rozpruć na części i każdą odrysować. Przy tworzeniu wykroju np. z ulubionej bluzki, trzeba się trochę bardziej na wyginać, żeby oryginału nie zniszczyć i uzyskać dokładny szablon.

Jeżeli chcecie mieć szablon do ponownego wykorzystania, wystarczy go odrysować na sztywnym papierze i odpowiednio oznaczonego przechowywać. Ja  w związku z moim doświadczeniem i zapotrzebowaniem na jeden pokrowiec wycięłam kształt bezpośrednio na materiale.


Najpierw odrysowałam potrzebny kształt na polarze minky. Trzeba pamiętać o dokładnym i płaskim rozłożeniu materiału, aby odwzorować jak najlepiej oryginał i nie stworzyć niepotrzebnych luzów, czy zakładek. Następnie wystarczyło już wycięty jeden element szczepić szpilkami z dzianiną we wzory i wyciąć. Oczywiście łączymy stroną prawą do prawej. ;) Wtedy możemy siadać od razu do maszyny. Szycie zajęło mi najmniej czasu, dzięki mojemu overlocki 4-nitkowemu, który za jednym zamachem wykończa brzeg i łączy materiały.

Ostatnim elementem, było wszycie zamka. Wystarczyło wypruć go z poprzedniej poszewki, ponieważ był niezniszczony i w pełni sprawny. Tu nic nigdy się nie marnuje! ;) Przy łączeniu zamka z dzianiną nie naciągajcie materiałów, bo wszyjecie zapięcie krzywo. Najlepiej dokładnie szczepić elementy szpilkami, albo zafastrygować.


Lubię szyć poduszki, bo jest to łatwe i przyjemne, a efekt zawsze pięknie zdobi wnętrze. Pewnie dlatego mam ich tyle w domu. :) Napiszcie czy podobają się wam takie posty ze wskazówkami jak poprawnie szyć.

Pozdrawiam,
Martyna

środa, 10 sierpnia 2016

Koszykowelove vol.2 - wzorki.

Przepadłam ja, a razem ze mną wy! W koszykach ze sznurka bawełnianego naprawdę można się zakochać. Z tego zauroczenia dostałam takiego natchnienia, że nie mogłam się powstrzymać i stworzyłam kolejne modele we wzorki - choć nie mam ich już gdzie pomieścić. ;) Pierwsze udziergi w paski, które możecie zobaczyć w poście Koszykowelove to naprawdę prosta sprawa! ;)

Zamarzyły mi się koszyczki w kropki. Dziergałam i prułam, ale za nic kropki mi nie chciały wyjść. Wyszły kurze łapki. Choć jedna z koleżanek, nazwała moje dzieło bardzo ładnie: koszyczki w chmurki. <3 Kropki są możliwe do zrobienia, ale na drutach. Te dwa małe koszyczki stworzyłam do kącika dziecięcego, który lada moment pokażę wam w całości. <3

 Drewniany konik od Fandoo
Robaki pluszaki od ThatWay
Razem z Michałem uwielbiamy Pana Komara ;)

Kolejnym wzorem jest zygzak!  Tworząc duży koszyk do pokoju dla chłopca  postanowiłam zaszaleć i zrobić coś więcej niż zwykłe paski. Akurat zamówiłam nowe kolory sznurków, więc miałam więcej możliwości. Tak jak zawsze prułam trzy razy zanim uzyskałam pożądany efekt. Zygzak tak mi się spodobał, że zaraz przerobiłam swój szary koszyk, bo też chciałam taki mieć. ;)




Na Instagramie pod hasłem #koszykowelove znajdziecie wszystkie moje dzieła. Mam nadzieję, że wam podobają się tak samo jaki mi. ;)

Pozdrawiam,
Martyna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...