Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wnętrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wnętrze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 marca 2017

Wełna czesankowa - pytania i odpowiedzi.

Nie spodziewałam się, że post Pled z wełny czesankowej wzbudzi takie zainteresowanie! Rozwinęła się pod nim rozmowa na temat tego, gdzie zamówić wełnę czesankową. Wymieniłyśmy się informacjami, a nawet zrealizowałyśmy wspólne zamówienie z hurtowni! Ogromnie się cieszę, że udało mi się Was zainspirować do stworzenia własnych czesankowych pledów <3 A jeszcze bardziej dziękuję za wszystkie wiadomości i miłe słowa, które dodają skrzydeł do dalszego działania.

W wiadomościach do mnie kilka pytań się powtarzało, dlatego spróbuję odpowiedzieć na nie w tym poście. Wiem, że bardzo długo na niego czekaliście. Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;) Jeszcze nie nauczyłam się dobrze zarządzać i planować czasem mając małe dziecko w domu. Matylda ma zaraz 6 miesięcy, a ja w mojej głowie jestem jeszcze w ciąży i mam czas na wszystko ;) Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - przez ten czas wełna została solidnie przetestowana.

 Zdjęcie pledu Izy ze Spiżarni Pomysłów

Ile potrzebuję wełny? 

Dla mnie jest to prosta matematyka, gdyż to mój ulubiony szkolony przedmiot. Ale nie każdy miał same piątki, więc stworzyłam dla was oto ten wzór, który ułatwi sprawę.

(szerokość pledu w metrach x długość pledu w metrach) / 0,5 m2 = ilość potrzebnych kg

Na przykład:
(1mx1,5m)/0,5m2=3kg
(1,5mx2m)/0,5m2=6kg
(2mx2m)/0,5m2=8kg

Skąd wzięło się 0.5m2? Z kilograma wełny wyszedł mi pled o wymiarach 0,6mx0,85m, czyli o powierzchni 0,51 m2. Stąd założenie, że z 1kg wełny wychodzi nam zawsze około 0,5 m2 pledu.

 Pled Pani Agnieszki

Jak użytkuje się pled? Czy warto? Jak prać?

Wraz z dziewczynami, którym pomogłam zorganizować wspólne zamówienie z hurtowni na wełnę czesankową, jesteśmy dość zgodne i mamy takie same zdanie.
Wełna mechaci się i pled z czasem traci swój elegancki i ekskluzywny wygląd. Wszystko zależy od częstotliwości użytkowania. Zdecydowanie lepiej wygląda jako ozdoba przerzucona na fotelu czy kanapie. Do okrywania się w domu jest za ciężki i za ciepły. Choć niektóre zmarzluchy będą zadowolone. Wełna kolorowa (barwiona) jest minimalnie cieńsza od tej w kolorze naturalnym. Wynika to zapewne z procesu barwienia wełny.

Największy stres powoduje możliwość ubrudzenia czy zalania. Do prania ręcznego przy kilku kilogramowym kocu potrzebny był by StrongMan ;) A i wełna po praniu na mokro straci swoją miękkość i się sfilcuje. Najbezpieczniejsze jest pranie chemiczne, ale to znowu może trochę kosztować, w zależności od wielkości naszego koca.

Mój pled przez długi czas leżał na krześle i na nim siadaliśmy. Zmechacił się przez to bardzo szybko. Jeżeli chodzi o grzanie to miał być wypróbowany w górach w gondoli Matyldy na długich górskich spacerach. Niestety na czas naszego pobytu zima zrobiła sobie wolne, więc test przekładam na następną zimę :(  Trochę też już mnie znacie, więc przyznam się, że wrzuciłam koc do pralki... Pled się sfilcował, ścieśnił się splot oraz zmniejszył trochę rozmiar. Prałam go w trybie ręcznym bez wirowania, na szczęście! Po wirowaniu pewnie nadawał by się do kosza. Mimo wszystko nadal jestem z niego zadowolona.

Próbowałam znaleźć informacje na temat sposobów zabezpieczenia koca przed mechaceniem. Dotarła do mnie wieść, że można koc spryskać rozcieńczonym płynem do płukania z wodą. Niestety nie znalazłam dokładnych proporcji. Wyczytałam za to, że do prania wełny zamiast płynu do płukania można używać szamponu do włosów o naturalnym składzie. Ponoć bardzo dobrze nawilża włókna. Jeśli coś wiecie na ten temat dajcie znać :)
 
Nasuwa się pytanie czy warto zainwestować w niego w końcu nie małe pieniądze. Tu nasze zdania są podzielone. Część dziewczyn uważa, że nie warto z powodu zmiany wyglądu pledu. Część jest mimo wszystko zadowolona i planuje robić więcej :) Chyba wszystko zależy tego czy chcemy się faktycznie nim oplatać czy tylko nonszalancko przerzucić koc na kanapie ;)

 Zdjęcie pledu Izy ze Spiżarni Pomysłów
 
Gdzie zamówić wełnę czesankową? 

Allegro:
Ja zamówiłam moją wełnę na tej aukcji na allegro <KLIK> . Za 1kg zapłaciłam z przesyłką 80 zł.

Ekspresja-Art:
Wyszukałam tą stronę w google. Sprzedają w bardzo dobrej cenie (60zł/kg) wałki 4,5kg. Jest też możliwość zamówienia mniejszej ilości, zgodnie z własnymi potrzebami. <KLIK>

Poltops:
Hurtownia, która ma w sprzedaży wełnę czesankową w kłębach 5 kg. Według zdobytych informacji motek w kolorze naturalnym kosztuje 31 zł/netto, a kolorowy 39 zł/netto. Minimalne zamówienie to 30 kg. <KLIK> Właśnie z tej hurtowni pomogłam zorganizować grupowe zamówienie. Realizacja zamówienia trwała miesiąc, ale dziewczyny były zadowolone z przystępniejszych cen.

Czy zorganizuję jeszcze grupowe zamówienie z hurtowni?

Ja po prostu pomogłam spotkać się wirtualnie kilku pasjonatom rękodzieła. Właściwie to nie ja wyszłam z propozycją organizacji wspólnego zamówienia, ani to nie ja zamówienie składam. Ale ponieważ posiadam trochę informacji i dzięki temu blogu mogę pomóc zebrać wszystkich zainteresowanych w jedno miejsce to postanowiłam stworzyć dla Was grupę na Facebooku. Zapraszam was do grupy Scenariusz dla moich sąsiadów. Dlaczego pod taką nazwą dowiecie się wkrótce (wkrótce+6 miesięczne dziecko ;).

Mam nadzieję, że grupa pomoże wam łączyć się w pary czy kilku osobowe zespoły i ułatwi składanie zamówień by zdobyć wełnę w korzystniejszej cenie. Z czasem może rozrośnie się i będzie wirtualnym miejscem naszych spotkań i rozmów. Może już nie tylko o wełnie ;)


Pled Basi

Czy wykonuję koce z wełny czesankowej na zamówienie?

Postanowiłam skupić się na szydełku, a wełnę czesankową odłożyć na półkę. Więc zamówień na pledy nie wykonuję. Ale dzięki wspólnemu zamówieniu na wełnę poznałam bardzo fajną dziewczynę, która się tym zajmuje :) Jeżeli nie macie ochoty robić pledu samemu i wolicie go zamówić u kogoś to zapraszam do Izy ze Spiżarni Pomysłów. Zresztą dużo u niej pięknych rzeczy :)

Wszystkie zdjęcia to wasze dzieła :) Cieszę się, że mogłam wam pomóc w ich realizacji.
Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania koniecznie dajcie znać!

Pozdrawiam,
Martyna

 Zdjęcie pledu Izy ze Spiżarni Pomysłów

wtorek, 29 listopada 2016

Mój pierwszy kalendarz adwentowy.

No nie taki pierwszy - bo na pewno w dzieciństwie miałam kalendarz z czekoladkami - ale pierwszy taki dorosły. Pomysł zaczerpnęłam od Lu z Enjoy Your Home, która dwa lata temu powiesiła skarpetki w oknach. Zapadło mi to w pamięć - zresztą sami zobaczcie <KLIK>.


Do skarpetkowego kalendarza możecie użyć rozparowanych skarpetek. Każdy ma w domu takie samotne, którym pralka zjadła przyjaciela ;) Ja użyłam nowych, ponieważ Michał od miesiąca za mną chodził i mówił: "Kup mi skarpetki!". Przecież święta są doskonałą okazją do ich wręczania :D Dodajemy do tego sznurek, klamerki oraz stare światełka choinkowe i gotowe!

Do środka skarpet możecie schować co chcecie - drobne upominki czy słodycze. U nas są to ulubione czekoladki i napisanych kilka miłych słów do siebie nawzajem.

Zachęcam do zrobienia własnego. Tak na prawdę nie trzeba wydawać, żadnych pieniędzy. Można zrobić kalendarz z przedmiotów znalezionych w domu, a napisane miłe słowa będą cenniejszym darem od nie jednego kupionego prezentu.


Wraz z kalendarzem pojawiły się pierwsze ozdoby świąteczne. Nie mogę się już doczekać, aż będziemy ubierać choinkę. Te święta będą wyjątkowe - pierwsze z naszą Kluską Matyldą.

Pozdrawiam,
Martyna

czwartek, 15 września 2016

Sesja dla katalogu Texi.

W lipcu w naszym mieszkaniu odbyła się mała sesja zdjęciowa do katalogu maszyn Texi. Nasze trójkąty na ścianie oraz moje koszyczki ze sznurka bawełnianego posłużyły za tło dla domowych maszyn do szycia i stołów prasowalniczych. Modelem był między innymi mój idealny katalogowy mąż, który pięknie udawał, że potrafi prasować ;P


Jeżeli ktoś z was poszukuje dobrej maszyny do szycia to zapraszam was na 10 Święto Techniki Strima. Znamy się ze Strimą już chyba 10 lat, więc śmiało mogę powiedzieć, że znajdziecie w tej firmie najlepszych specjalistów, którzy pomogą wam dobrać idealny sprzęt. Wszystkie maszyny znajdziecie na stronie Strima.

Jak wam się podobają zdjęcia? Nie jest to jeszcze sesja w magazynie wnętrzarskim, ale myślę, że wygląda świetnie ;) i do tego mogę się chwalić mężem ;)

Pozdrawiam,
Martyna

zdjęcia: Strima

środa, 7 września 2016

Kocyk w kółka.

Zdążyłam! Udało mi się skończyć kocyk dla mojego dziecka przed porodem. Jestem już w 39 tygodniu ciąży (podręcznikowa trwa 40 tygodni), więc Mała M może przyjść na świat w każdym momencie.

Koc zaczęłam dziergać na koniec czerwca. Robiłam go między łapaczami snów, koszykami ze sznurka i całą resztą pomysłów. Zajęło to, aż 2,5 miesiąca! Zastanawiam się ile trwało to tak na prawdę. Wydaje mi się, że gdybym zrobiła wszystko ciągiem to zajęło by mi to niecałe 2 tygodnie. W porównaniu do poprzedniego kocyka z kwadratów zdecydowałam się na wzór w koła, który okazał się bardziej czasochłonny.


Wzór kwadratów w kółka jest ogólnie dostępny w internecie jeżeli dobrze poszukacie. Ja moje robiłam intuicyjnie ze zdjęcia, kierując się już posiadaną wiedzą i poprzednim wzorem kwadratów. Zdjęć i inspiracji również w sieci pełno. Mnie do wzoru w kółka natchnęła Matuszka i Jaguszka, która jest specjalistką od patchworkowych pledów i to nie tylko z kwadratów.


Porównując z poprzednim kocem z kwadratów różnice są następujące:
  • teraz używałam włóczki YarnArt Tahiti bambusowo-bawełnianej w 50g motkach, poprzednio był to Kotek akrylowy 100g.  Długości włóczek są podobne: 100g Tahiti to 280m, a 100 g Kotka to 300m. Zdecydowałam się na inny skład ze względu na właściwości chłonne i higieniczne materiałów.
  • mimo podobnych parametrów i grubości wielkość kwadratów wyszła zupełnie inna, na co pewnie miał wpływ skład włóczki oraz wielkość szydełek jakich użyłam. Elementy w kółka mają wielkość 8x8cm (6 okrążeń słupkami), robiłam je na szydełku 1,75mm. Poprzednie to wymiary 10x10cm (4 okrążenia słupkami) przy użyciu szydełka 2,5 mm.
  • kocyk w kółka jest mniejszy: ma wymiary 105x70cm (razem z polarem minky), jest zrobiony z 60 kwadratów. Poprzedni ma wymiary 130x90cm i zrobiłam go z 96 elementów. Ten pled zrobiłam specjalnie mniejszy o 2 rzędy na szerokość i długość.
  • koce mają też różny brzeg z polaru minky. W kołka ma brzeg 7 cm, a poprzedni 3 cm. 
  • z 600g włóczki YarnArt wyszedł mi kocyk(105x70cm) i poduszka. Z tej samej ilości Kotka wyszedł mi większy koc (130x90cm) 
  • tym razem ułożyłam kwadraty w nieregularny wzór, poprzednio kolory były ułożone rzędami po skosie  
  • ten koc dodatkowo przeszyłam w 4 miejscach punktowo, żeby się nie ślizgał. W poprzednim tego nie zrobiłam i się trochę przekręcał.
  • do kremowego koca użyłam 7 kolorów włóczki - 6 kolorów na kółka i jeden bazowy. W poprzednim szarym były to 4 kolory. 


Całość wykonywałam oczywiście etapami. Najpierw zrobiłam wszystkie kółka z każdego koloru, następnie zamieniałam je w kwadraty. Z robieniem kółek tak się zapędziłam, że jeszcze 24 zostały. Wynikło to z tego, że na początku chciałam użyć tylko 4 kolorów na środek kwadratów, później dokupiłam jeszcze dwa. Na pewno powstanie z nich jeszcze jakiś jasiek lub duża poducha.

 

Jestem bardzo zadowolona efektu oraz doboru kolorów. A wam jak się podoba? Aż nie mogę się doczekać przyjścia na świat Matyldy.

Pozdrawiam,
Martyna

środa, 31 sierpnia 2016

#uwielbiamMU

Na koniec wakacji ogłaszam KOKURS! I to nie byle jaki, bo cykliczny!

Wielu z was ma już moje łapacze snów, koszyki ze sznurka bawełnianego czy inne rękodzieła u siebie w domu. Z wielką chęcią zobaczę jak im się u was mieszka! A może z wami podróżują? Lub znaleźliście dla nich inne-nowe zastosowanie? Zaskoczcie mnie!

Dodawajcie zdjęcia moich prac na Instagram lub Facebooka oznaczając je #uwielbiamMU
Oznaczcie również moje konto, aby inni mogli do mnie trafić. Instagram: @scenariuszdlamoichsasiadow Facebook: @MU.creating.and.living

Na koniec każdego miesiąca wybiorę jedno według mnie najładniejsze zdjęcie, a autora nagrodzę do wyboru: albo mini łapaczem snów, albo najmniejszym koszyczkiem ze sznurka bawełnianego :)

Pierwsze rozstrzygnięcie 30 września! Macie miesiąc na wymyślenie lub na uchwycenie ciekawego kadru :) Powodzenia!

Podsumowując 3 zasady:
1. Dodaj zdjęcie moich prac zrobione przez siebie na Instagram lub Facebooka oznaczając je #uwielbiamMU (pamiętajcie, że na Facebooku, post musi być dodany jako publiczny, żebym mogła go zobaczyć) Oznaczcie również moje konto, aby inni mogli do mnie trafić. Instagram: @scenariuszdlamoichsasiadow Feacbook: @MU.creating.and.living
2. Dodając zdjęcie wyrażasz zgodę na użycie go przeze mnie na blogu czy portalach społecznościowych.
3. W każdym ostatnim dniu miesiąca, wybiorę najciekawsze zdjęcie, a autora nagrodzę jedną z dwóch nagród do wyboru: Mini Łapacz Snów (średnica 4 cm, w dowolnym kolorze) lub najmniejszy koszyk ze sznurka bawełnianego (okrągły, 12cmx11cm, w dowolnym kolorze sznurka dostępnego u mnie w magazynie).

Pozdrawiam,
Martyna

środa, 17 sierpnia 2016

Pled z wełny czesankowej.

Zrobić pled z naturalnej wełny czesankowej planowałam już od jakiś trzech miesięcy. Pomysłów w głowie mam bardzo dużo, więc plan działania czekał na realizację.


Pierwszą rzeczą, która zastanawiała mnie najbardziej to: ile właściwie potrzeba wełny na taki koc? 
U jednego ze sprzedawców allegro znalazłam informację, że na kwadrat pledu 40x40 cm potrzeba 300 g włóczki czesankowej. Przeliczyłam i uznałam, że na mały prostokąt dla dziecka 1 kg materiału mi wystarczy. Wyszedł z niego kocyk o wielkości 60x85 cm.
Marzy mi się również dużo większy, a że lubię matematykę, więc policzyłam co i jak. Na bardzo duży pled 2x2m potrzeba ok. 8 kg wełny!!! Na wielkość 1,5x2m już 6 kg, a na 1x1,5m 3kg. Z jednego kilograma wełny (koszt ok. 70 zł) można zrobić 0,5 m2.

Drugą istotną rzeczą była technika splatania: jak z własnych rąk zrobić druty? 
Mama nauczyła robić mnie na drutach, więc ogóle zasady i podstawowe elementy są mi znane.  Nie do końca wiedziałam jak zabrać się do pracy z tak grubą wełną. Pomocne okazały się filmiki na youtube.
Pierwszym, na który trafiłam był czeski <KLIK>. Na filmie jest wykonywany szalik i wszystko dzieje się na rękach. Niestety w tym sposobie nie wychodziły mi ładne, proste łańcuszki. Splot był skręcony.
Drugi film, który znalazłam <KLIK> okazał się o wiele lepszym instruktażem. To co Panie prezentują w filmie ja zrobiłam na swoich przedramionach. Splot wychodzi równy i estetyczny. Ścisłość łańcuszka oraz wielkość pętelek zależy już od naszej wprawy.
Więcej filmów na youtubie znajdziecie pod hasłem armknitting, jest ich na prawdę sporo.

1 kg naturalnej wełny czesankowej

 Nieładny, skręcony splot 
Wełna, którą zamówiłam jest w naturalnym kolorze. Posiada delikatny zapach, ale na szczęście nie pachnie intensywnie, jak to niektóre włókna zwierzęce potrafią.
Pielęgnacja takiej wełny to tylko i wyłącznie pranie ręczne w letnich temperaturach oraz delikatnych detergentach. Nigdy nie wrzucajcie produktów wełnianych do pralki, ponieważ się sfilcują. Po praniu w pralce wełniane rzeczy mogą się już nadawać tylko dla lalek. Ważne jest też odparowywanie wody. Wełnę należy suszyć w pozycji poziomej, żeby włókna się nie rozciągały i nie pękały.

Mój pled robiłam 6 razy. Trzy razy prułam, ponieważ nie mogłam dopasować właściwej ilości oczek, by uzyskać odpowiednią szerokość. Najpierw zrobiłam 15 oczek, potem 10, następnie 8 i tak wróciłam do 10. :) Kolejny raz rozplątywałam wełnę, ponieważ oczka łańcuszka były skręcone, a chciałam uzyskać prosty, schludny splot.  Przy ostatni razie wprawiła mi się ręka i mogłam zrobić równo oczka.

Z 1 kg wyszedł mi pled wielkości 60x85cm (szeroki na 10 oczek i wysoki na 15 rzędów). Nie jest on na tyle ciężki by przygniatać swoim ciężarem. Jest miękki i przyjemny. Moim zdaniem wystarczy w sam raz na okrycie nóg w zimową noc. Planuje go wykorzystywać również przy dziecku podczas zimowych spacerów. Myślę, że będzie w sam raz na spód gondoli, a przecież naturalna wełna grzeje o wiele lepiej niż wszystkie syntetyki.
 
 Na tych zdjęciach widoczna jest lewa strona pledu - czyli lewe oczka 

Jeżeli chodzi o czas potrzebny na wykonanie takiego pledu, to robi go się szybciej i przyjemniej niż koszyki ze sznurka bawełnianego. :) Na przerobienie 1 kg wełny czesankowej wystarczy 30-40 min. Po skończeniu ma się ochotę spruć i zrobić jeszcze raz, bo to naprawdę fajna zabawa.

Wszystkie zdjęcia w czasie pracy robiłam samowyzwalaczem. Nie byłam wstanie się powstrzymać, więc gdy listonosz ledwo wyszedł za furtkę ja już zaplatałam pierwsze oczka. Taka jestem w gorącej wodzie kąpana. Myślę, że mi wybaczycie ;). Następnym razem poczekam na powrót męża z pracy i dostarczymy wam więcej, lepszej jakości zdjęć.

Pled w całej swej okazałości w zachodzącym słońcu

 


Splatanie na dłoniach tak mi się spodobało, że zastanawiam się nad zrobieniem sobie kolorowego komina na zimę. Myślę, że 0,5kg wełny wystarczy i będzie dobrze grzać :)

Pozdrawiam,
Martyna

Edit: Zapraszam na kolejny post o wełnie czesankowej: pytania i odpowiedzi :)

czwartek, 11 sierpnia 2016

Wonsz.

Jak poradzić sobie bez wykroju z nietypowym kształtem? - poszewka na poduszkę ciążową. 

Oto Wonsz (tzn. wąż), czyli poduszka ciążowa. Nie jest tajemnicą, że jestem przy nadzieji - chyba już to zauważyliście. ;)  Obecnie 35 tydzień <3, czyli zbliżam się do końca.

Poduchę zakupiłam na początku pierwszych miesięcy tego wyjątkowego okresu. Zdecydowałam się na kształt "9" tudzież "6", a nie litery "C" ze względu na większą długość poduszki oraz możliwości jej wykorzystania.

Dla nie wtajemniczonych w tematykę przyjścia dziecka na świat już tłumaczę. Taką poduszkę w okresie ciąży można wykorzystywać do wsparcia pleców lub brzucha podczas spania. Później jest bardzo pomocna podczas karmienia malucha, odciąża ręce i plecy. Można nią również zabezpieczać obszar zabawy czy spania dziecka.


Poduszka miała swoją oryginalną poszewkę wykonaną z cienkiej tkaniny bawełnianej. Niestety taki materiał nie jest elastyczny. Dodatkowo mała gramatura tkaniny (tzn. grubość) wpłynęła na szybsze wycieranie i zużywanie się pokrowca. Podczas różnych kombinacji cyrkowych z Wenszem materiał po prostu pękł.

Zamawiając nowe materiały postawiłam na elastyczną dzianinę, potocznie teraz nazywaną "dresówką". Jest ona wykonana w 92% z bawełny i 8% elastanu, co gwarantuje dobrą rozciągliwość. W sklepach są również dostępne różne gramatury tych samych wzorów. Im większa gramatura tym materiał grubszy, trwalszy, ale też cieplejszy. Warto ją odpowiednio dobrać do zastosowania rzeczy, którą szyjemy.

Poduszka ma być wykorzystywana przy dziecku, więc zdecydowałam się na prosty wzór w butelki z mlekiem oraz polar minky w kolorze kakałka. ;) Myślę, że to para idealna.

 Materiał w butelki mleka pochodzi ze sklepu Metry i centymetry
Nie miałam żadnego szablonu na taką poduszkę, a kształt był dość niecodzienny. Zawsze, jeżeli nie macie wykroju, albo spotykacie się z nieregularną formą trzeba po prostu odrysować wzór samemu. Jest łatwiej, jak w moim przypadku dana rzecz się podrze. Możecie ją całą rozpruć na części i każdą odrysować. Przy tworzeniu wykroju np. z ulubionej bluzki, trzeba się trochę bardziej na wyginać, żeby oryginału nie zniszczyć i uzyskać dokładny szablon.

Jeżeli chcecie mieć szablon do ponownego wykorzystania, wystarczy go odrysować na sztywnym papierze i odpowiednio oznaczonego przechowywać. Ja  w związku z moim doświadczeniem i zapotrzebowaniem na jeden pokrowiec wycięłam kształt bezpośrednio na materiale.


Najpierw odrysowałam potrzebny kształt na polarze minky. Trzeba pamiętać o dokładnym i płaskim rozłożeniu materiału, aby odwzorować jak najlepiej oryginał i nie stworzyć niepotrzebnych luzów, czy zakładek. Następnie wystarczyło już wycięty jeden element szczepić szpilkami z dzianiną we wzory i wyciąć. Oczywiście łączymy stroną prawą do prawej. ;) Wtedy możemy siadać od razu do maszyny. Szycie zajęło mi najmniej czasu, dzięki mojemu overlocki 4-nitkowemu, który za jednym zamachem wykończa brzeg i łączy materiały.

Ostatnim elementem, było wszycie zamka. Wystarczyło wypruć go z poprzedniej poszewki, ponieważ był niezniszczony i w pełni sprawny. Tu nic nigdy się nie marnuje! ;) Przy łączeniu zamka z dzianiną nie naciągajcie materiałów, bo wszyjecie zapięcie krzywo. Najlepiej dokładnie szczepić elementy szpilkami, albo zafastrygować.


Lubię szyć poduszki, bo jest to łatwe i przyjemne, a efekt zawsze pięknie zdobi wnętrze. Pewnie dlatego mam ich tyle w domu. :) Napiszcie czy podobają się wam takie posty ze wskazówkami jak poprawnie szyć.

Pozdrawiam,
Martyna

środa, 10 sierpnia 2016

Koszykowelove vol.2 - wzorki.

Przepadłam ja, a razem ze mną wy! W koszykach ze sznurka bawełnianego naprawdę można się zakochać. Z tego zauroczenia dostałam takiego natchnienia, że nie mogłam się powstrzymać i stworzyłam kolejne modele we wzorki - choć nie mam ich już gdzie pomieścić. ;) Pierwsze udziergi w paski, które możecie zobaczyć w poście Koszykowelove to naprawdę prosta sprawa! ;)

Zamarzyły mi się koszyczki w kropki. Dziergałam i prułam, ale za nic kropki mi nie chciały wyjść. Wyszły kurze łapki. Choć jedna z koleżanek, nazwała moje dzieło bardzo ładnie: koszyczki w chmurki. <3 Kropki są możliwe do zrobienia, ale na drutach. Te dwa małe koszyczki stworzyłam do kącika dziecięcego, który lada moment pokażę wam w całości. <3

 Drewniany konik od Fandoo
Robaki pluszaki od ThatWay
Razem z Michałem uwielbiamy Pana Komara ;)

Kolejnym wzorem jest zygzak!  Tworząc duży koszyk do pokoju dla chłopca  postanowiłam zaszaleć i zrobić coś więcej niż zwykłe paski. Akurat zamówiłam nowe kolory sznurków, więc miałam więcej możliwości. Tak jak zawsze prułam trzy razy zanim uzyskałam pożądany efekt. Zygzak tak mi się spodobał, że zaraz przerobiłam swój szary koszyk, bo też chciałam taki mieć. ;)




Na Instagramie pod hasłem #koszykowelove znajdziecie wszystkie moje dzieła. Mam nadzieję, że wam podobają się tak samo jaki mi. ;)

Pozdrawiam,
Martyna

czwartek, 7 lipca 2016

Mini Łapacz Snów.

Mąż skończył urlop, wyprawka dla dziecka dopięta prawie na ostatni guzik, więc powoli wracam do normalnego trybu dnia. Dzisiaj opowiem wam o Mini Łapaczach Snów, które powstały dzięki mojemu bratu.


Krystian, bo tak ma na imię, wymyślił sobie, że chce mieć małego łapacza powieszonego pod lusterkiem samochodu. Taka ozdoba musi być przede wszystkim mała, żeby w żaden sposób nie ograniczała widoczności w samochodzie. Na tym polegało wyzwanie: gdzie ja znajdę taką małą obręcz?  Michał, czyli mąż, wysłał mnie do sklepu metalowego, samochodowego i elektrycznego w poszukiwaniu różnych metalowych nakrętek, nakładek czy podkładek. Żadne z nich się nie sprawdziło. Koniec końców trafiłam do marketu dekoracyjno-budowlanego i tam udało mi się znaleźć odpowiedniej wielkości kółka. Uwaga!: od karnisza. Przetestowałam i udało się! 


Wymyślenie wzoru nie było już takie trudne. Na tak małej przestrzeni - kółko ma 4 cm średnicy - nie mogło zmieścić się wiele. Sugerując się doświadczeniem nabytym przy tworzeniu większych łapaczy postawiłam na stworzenie jak największych przestrzeni za pomocą szydełkowego łańcuszka. Oczywiście nie obyło się bez próbowania i prucia, ale jest to proces niezwykle twórczy i bardzo satysfakcjonujący.


Tak przygotowany  łapacz snów wisi już w kilku samochodach, został brelokiem do kluczy, a nawet naszyjnikiem wręczonym na Dzień Mamy. Michał mówi, że powinnam sobie z nich zrobić kolczyki. Niby rękodzieło nie jest domeną mężczyzn, ale często podpowiadają dobre pomysły, więc warto ich posłuchać.

Mini łapacz snów, może być zdecydowanie czymś więcej niż tylko ozdobą, ale to pozostawiam waszej wyobraźni!

Pozdrawiam,
Martyna

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...