czwartek, 19 maja 2016

Koszykowelove.

No i stało się dopadło mnie sznurkowe szaleństwo!

W poprzednim poście o sznurku napisałam, że kosz i dywan mi wystarczą... otóż nie! Nie powstrzymałam się zamówiłam kolejne kolorowe sznurki i wydziergałam małe kosze. Jest to niesamowicie przyjemne, gdy po godzinie widać gotowy efekt.

 Dwukolorowe koszyki na różności
 
Tym razem postawiłam na wykonanie koszy z półsłupków. Kosze wyszły sztywniejsze i bardziej stabilne. Jeden kosz zajmuje ok. godziny. Dwa kosze do salonu są dwu kolorowe. Mniejszy i większy na duperele i moje robótki. Trzeci kosz powstał z myślą o rodzinnych niedzielnych śniadaniach, do przechowywania pieczywa. I to wszystko w jeden dzień! Świetna przerwa w tworzeniu czegoś większego.

Po głowie chodzą mi jeszcze podkładki pod kubki i talerze, więc tym razem to na pewno nie koniec.

Buziaki,
M.

Owalny koszyczek na pieczywo

środa, 11 maja 2016

Łapacz snów.

Moda na łapacze snów jako element dekoracyjny do domu, panuje już od jakiegoś czasu. Postanowiłam zrobić swoją własną wersję na szydełku z naturalnymi piórami.

Bez problemu można znaleźć różne wzory w internecie. Mi z pomocą przyszła moja mama, która też pała się rękodzielnictwem. W rodzinnym domu znalazłam stos gazetek z różnymi schematami na szydełko. Znalazło się kilka na witraż okienny czy po prostu na okrągłą serwetkę.

Metodą prób i błędów opracowałam 5 wzorów. Każdy szablon można przerobić na łapacz snów. Wymaga to cierpliwości i modyfikacji oryginału. Po wybraniu schematu zdarzało mi się pruć całą pracę nawet 3 razy. Łapacz snów musi być odpowiednio napięty na obręczy, a ta odpowiednio zamaskowana.Wykonanie jest zależne od kilku czynników, które są zmienne: grubość włóczki, wielkość szydełka czy średnica obręczy. Najważniejszy jest i tak sposób w jaki zaciskamy oczka, czy robimy ściegi bardziej luźno czy ciasno. Innymi słowy wszystko zależy od naszej ręki.

Z moimi łapaczami wybrałam się na spacer do lasu, by zrobić im zdjęcia. Wszystkie wykonane są z bawełnianej włóczki na obręczach od 22cm do 10 cm. Zdobią je piękne naturalne pióra z wszelkiego ptactwa domowego i dzikiego. Między innymi kurze, kogucie, kacze, perlicze, bażancie czy nawet pawie. Dzięki temu mają rustykalny i prosty charakter. Dodatkowo pojawiają się delikatne, małe, szklane koraliki, najczęściej pod kolor włóczki.

Wszystkie łapacze, ze zdjęć są do wzięcia. Śmiało możecie się odzywać. Z chęcią wykonam też coś na zamówienie.

Pozdrawiam,
M.

 




czwartek, 5 maja 2016

Trójkąty.

Dzisiaj z innej beczki, bo o urządzaniu wnętrza. W poprzednim poście o sznurku pojawiło się zdjęcie naszego salonu i kolorowej ściany w trójkąty. Taka ściana to nie taka łatwa sprawa jak się wydaje.

Zaczęło się oczywiście od inspiracji znalezionych w internecie. To one sprawiły, że też zapragnęłam zmalować trójkąty.



Zdjęcia: Pinterest

W grudniu podczas naszej przeprowadzki do naszego małego mieszkania, uparliśmy się by pomalować ściany i poskładać meble jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Niestety ten pośpiech jest widoczny w trójkątach (na szczęście tylko z bliska ;) ). Całość zajęła mi jakieś 4-5h, podzielone na dwa dni, a w piwnicy znalazłam mnóstwo różnokolorowych resztek farb pozostałych z różnych remontów. Ale po kolei.

Wiedziałam, że na symetryczne, równoboczne trójkąty nie starczy mi cierpliwości i czasu, dlatego od razu postawiłam na abstrakcję i nie przygotowywałam sobie szkicu/planu działania na kartce. Pomalowaliśmy ścianę jedną warstwą koloru bazowego. Po wyschnięciu od razu przystąpiłam do działania i zaczęłam przyklejać taśmę malarską na ścianę według swojej fantazji. I tu pojawił się pierwszy błąd. Mianowicie nie miałam zamiaru zostawiać ramki pomiędzy trójkątami, więc musiałam modyfikować kształt trójkątów. Kilka razy trzeba było przesunąć taśmę i kilka razy domalowywałam trójkąty.




Po pierwszym dniu wiedziałam, że powstał już problem drugi. Teraz wiem, że gdybym miała więcej czasu to na pewno bym delikatnie zeszlifowała papierem ściernym brzegi trójkątów. W momencie poprawiana ich kształtów i domalowywania, widać z bliska krawędź powstałą po odklejeniu taśmy malarskiej.

Mimo nie do końca perfekcyjnego wykonania jestem zadowolona z efektów. Salon nabrał ciekawego charakteru, a wykorzystane kolory użyte w całym mieszkaniu stanowią interesujący element wspólny. Dla porównania efekt przed i po. Efekt przed to jeszcze mieszkanie babci, przed całym remontem. Efekt po już z meblami. W pośpiechu przed świątecznym zapomniałam zrobić zdjęcia samym trójkątom przed wstawieniem mebli.



W naszym mieszkaniu są jeszcze dwa małe trójkąty przy wejściu do schowka. Malowaliśmy ściany w salonie dwoma odcieniami szarości. Gdy ciemniejszy odcień się skończył, a ściana została upaćkana nie pozostało nic innego jak trójkątowy fristajl. Całość wyszła świetnie, małe trójkąty są wprowadzeniem do większego dzieła. Moja koleżanka nawet się nabrała i myślała, że wiszący obok obraz Pakala z Meksyku tak pięknie odbija słońce na ścianie.

Buziaki,
M.

sobota, 23 kwietnia 2016

Sznurek.

Kilka słów o dzierganiu z bawełnianego sznurka, ponieważ jest to niezwykle satysfakcjonujące :D

Już od kilku lat panuje moda na poduchy, kosze, dywany zrobione z bawełnianego sznurka. Ja postanowiłam zrobić dwie z wymienionych rzeczy: dywan oraz kosz.

Ciężko jest zdobyć sznurek w jak największym kawałku. Najczęściej sprzedawany jest pocięty na kawałki po 50m. Z pomocą dobrej koleżanki udało mi się zdobyć sznurek długości 500m! Dzięki temu nie musiałam łączyć ze sobą mniejszych kawałków i ukrywać łączeń.

Oglądając pracę na sprzedaż różnych rękodzielników, czasami ze zdziwienia mogą wyjść oczy, ale sznurek nie jest materiałem tanim. Dodając do tego pracę rąk i pomysł, cena tych wyrobów już tak nie dziwi. Mi udało się zdobyć 500m sznurka w wybranym kolorze za ok. 110zł.

Dlaczego praca ze sznurkiem jest taka satysfakcjonująca? Bo szybko widać efekty! Mój dywan i kosz robiłam na szydełku z tzw. słupków. Robi się to łatwo, szybko i przyjemnie. Przy małych rzeczach trzeba być zdecydowanie bardziej cierpliwym w oczekiwaniu na efekty.

Łącznie praca nad dywanem zajęła mi jakieś 12-16h. Nad koszem 8-10h. Nie obyło się bez prucia. Dywan był pruty dwa razy zanim określiłam gdzie i ile dodawać słupków. Niestety informacje z innych blogów czy od innych rękodzielników się u mnie nie sprawdziły, musiałam znaleźć swój własny sposób. Z koszem poszło już łatwiej, choć też raz go sprułam.

Z chęcią zrobiła bym jeszcze jakieś poduchy czy pled, ale chyba było by już tego sznurka za dużo w naszym wnętrzu. Jestem zadowolona z efektu. A wam jak się podoba?

M.






środa, 17 grudnia 2014

Koszulkowy recykling.

Kto z nas nie ma góry starych T-shirtów przeznaczonych na piżamy lub szmatki. Zdarza się, że koszulka niszczy się mocno pod pachami lub gdzieś ją poplamimy, albo się powykręca i nagle nie da się jej nosić. Czasem są to koszulki ze świetnymi nadrukami, z którymi żal się rozstać. T-shirty, które trafiają w moje ręce dostają drugie życie. Zamieniam je w poszewki na poduszki!
Rzecz najprostsza na świecie uszyć kwadrat czy prostokąt. Właściwie nawet nie trzeba wszywać zamka, wystarczy odpowiednio podwinąć materiał. Szyje się szybko i przyjemnie, a nadruki z bohaterami z bajek czy filmów wyglądają świetnie na łóżku czy kanapie. Wystarczy zmierzyć poduszkę i wyciąć odpowiedni rozmiar z koszulki oraz odcinając zniszczone, niepotrzebne części. I oryginale poduszki gotowe!.



Czaszka, gazeta, kwiatki - koszulki
Pościel w grochy - IKEA




Wampirki, Freddy Krueger, Miś Jogi - koszulki
Love, Jodełka - Empik
Czerwone prostokątne - IKEA

Marzy mi się jeszcze narzuta uszyta z T-shirtów, ale trochę potrwa zanim je uzbieram. Chyba że macie jakieś koszulki z fajnymi nadrukami na zbyciu, to bardzo chętnie dam im nowe życie. ;) 


M.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...